Mój kochany synuś młodszy pokochał miłością wielką czekoladowe muffinki kupowane przez mnie w sieci piekarni OSKROBA. Po wstępnej analizie smakowej stwierdziłam , że w smaku są identyczne z moim czarnym ciastem. Niestety w wersji klasycznej młodzieniec ciasta nie uznaje... a więc postanowiłam wlać ciasto do papilotek babeczkowych . Po drodze lekko zmodyfikowałam przepis. Cukier biały zamieniłam na brązowy z dodatkiem melasy buraczanej (czasem bywa w Lidlu). Rozpuszczam też w masie poza podstawowymi składnikami kilka kostek gorzkiej czekolady. Zamiast proszku do pieczenia daje ok 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej.
A żeby było prościej wbijam całe jajka- nie bawię się w ubijanie oddzielnie piany.
Piekę w 180 stopniach ok 10-15 minut.
Muffinki wychodzą pyszne, wyrośnięte.. a znikają tak szybko że nie mam szans zrobić im zdjęcia. Ledwo ostygną to dom znaczony jest papierkami po babeczkach... Ale może z kolejnej porcji mi się uda zrobić jakieś zdjęcie.
Przepis na czarne ciasto (kliknij)
historie rodzinne od kuchni czyli przepisy i wspomnienia o smakach .
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRZEPISY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRZEPISY. Pokaż wszystkie posty
piątek, 1 maja 2015
niedziela, 9 czerwca 2013
HYCZKA
Zakwitł czarny bez... przepis dzisiejszy, i owszem z rodzinnego zeszytu, ale już nie rodzinny ale zapożyczony i z powodzeniem przekazywany dalej.
Hyczka to syrop z kwiatów czarnego bzu. Wyjątkowo prosty w zrobieniu, aromatyczny i orzeźwiający z gazowaną wodą i lodem w upalny dzień.
HYCZKA
25 baldachów czarnego bzu (kwiatów), najlepiej z pyłkiem.
3 cytryny w plasterkach
1,5 litra wody
2 kg cukru (ja daje 1,5)
3 op. kwasku cytrynowego (60 g)- ja daje jedno i wciskam sok z dwóch cytryn
Kwiaty włożyć do miski (bez mycia bo spłuczemy pyłek a on tu ma znaczenie, dlatego kwiaty trzeba zbierać zdała od dróg i przed wrzuceniem do miski trzeba przejrzeć czy jakiś żuczek nam się nie zaplątał.
Dodać pozostałe składniki, zalać wodą i odstawić na 48 godzin w niezbyt ciepłe miejsce (ale nie do lodówki). Koniecznie przykryć np folią spożywczą. Warto z dwa razy przemieszać żeby cukier dobrze się rozpuścił.
Po dwóch dobach można zlać do wyparzonych butelek (przez sitko bo pływają w nim kwiatki).
Syrop nieźle przechowuje się bez pasteryzowania w lodówce. Jak ktoś chce zrobić zapas na zimę radze jednak krótko pasteryzować.
Hyczka jest świetna z woda gazowaną, plastrem cytryny i lodem. Dla urozmaicenia można dorzucić mięte.
Mojemu dość wybrednemu pięcioletniemu synowi zasmakowała.
Hyczka to syrop z kwiatów czarnego bzu. Wyjątkowo prosty w zrobieniu, aromatyczny i orzeźwiający z gazowaną wodą i lodem w upalny dzień.
HYCZKA
25 baldachów czarnego bzu (kwiatów), najlepiej z pyłkiem.
3 cytryny w plasterkach
1,5 litra wody
2 kg cukru (ja daje 1,5)
3 op. kwasku cytrynowego (60 g)- ja daje jedno i wciskam sok z dwóch cytryn
Kwiaty włożyć do miski (bez mycia bo spłuczemy pyłek a on tu ma znaczenie, dlatego kwiaty trzeba zbierać zdała od dróg i przed wrzuceniem do miski trzeba przejrzeć czy jakiś żuczek nam się nie zaplątał.
Dodać pozostałe składniki, zalać wodą i odstawić na 48 godzin w niezbyt ciepłe miejsce (ale nie do lodówki). Koniecznie przykryć np folią spożywczą. Warto z dwa razy przemieszać żeby cukier dobrze się rozpuścił.
Po dwóch dobach można zlać do wyparzonych butelek (przez sitko bo pływają w nim kwiatki).
Syrop nieźle przechowuje się bez pasteryzowania w lodówce. Jak ktoś chce zrobić zapas na zimę radze jednak krótko pasteryzować.
Hyczka jest świetna z woda gazowaną, plastrem cytryny i lodem. Dla urozmaicenia można dorzucić mięte.
Mojemu dość wybrednemu pięcioletniemu synowi zasmakowała.
środa, 24 kwietnia 2013
Ciastko...
Znalazłam w szufladzie paczkę mielonych migdałów, która w połączeniu z chodzącą za mną ochotą na coś słodkiego zaowocowało kruchymi ciasteczkami migdałowymi z przepisu " z zeszytu".
KRUCHE CIASTKA MIGDAŁOWE
250 g mielonych migdałów
250 g mąki
125 g masła
125 g drobnego cukru
skórka cytrynowa
6 żółtek na twardo (ja dałam 3 na twardo i trzy surowe).
Wszystko razem zagnieść. Ciastka piec w "nie za gorącym piecu"
czyli w około 150 stopniach przez ok 15 minut aż będą złote.
Polecam z wiśniową konfiturą na wiosenne popołudnie w cichym zakątku pełnym fiołków.
KRUCHE CIASTKA MIGDAŁOWE
250 g mielonych migdałów
250 g mąki
125 g masła
125 g drobnego cukru
skórka cytrynowa
6 żółtek na twardo (ja dałam 3 na twardo i trzy surowe).
Wszystko razem zagnieść. Ciastka piec w "nie za gorącym piecu"
czyli w około 150 stopniach przez ok 15 minut aż będą złote.
Polecam z wiśniową konfiturą na wiosenne popołudnie w cichym zakątku pełnym fiołków.
wtorek, 9 kwietnia 2013
tort znaczy czarne ciasto
Minęły Święta a wcześniej moje urodziny... kilka dziecięcych wspomnień... 10 urodziny moda na legginsy z laicry... kolega z klasy wyżej zaproszony na urodziny śmiało rzuca do mojej Mamy "Pani też w kalesonach?"
Dla mnie urodziny to zawsze czarne ciasto (murzynek) i już.. kilka razy próbowałyśmy z Mamą zrobić krem z siadłego mleka z przepisu z "zeszytu" nigdy nam nie wyszedł.. nie wiem dlaczego...
Na urodziny mojego brata które wypadały we wrześniu Mama piekła oprócz czarnego ciasta placek ze śliwkami... i kiedyś brat zażyczył sobie na urodziny właśnie placka ze śliwkami bez śliwek...
Na placek ze śliwkami przyjdzie jeszcze czas... choć chyba mm jeszcze torebkę zamrożonych śliwek.. hm... może jutro?
Dziś o torcie czyli o czarnym cieście...
Czarne ciasto:
1 1/2 margaryny
2 1/4 szkl. cukru (ja daje dwie albo nawet mniej)
3/4 szkl. mleka
2 1/4 łyżki kakao (babcia zapaisała "lepiej mniej" a ja daje więcej a czasem dorzucam i tabliczkę gorzkiej czekolady )
cukier waniliowy (1 opakowanie)
Wszystko umieścić w garnku i rozpuścić na wolnym ogniu.
Od powstałej masy odlać 10 łyżek do małego garnuszka (będzie potrzebne do polewy).
Masę lekko wystudzić (ja zawsze się nie mogę doczekać i do gorącej masy dodaje resztę składników zaczynając od mąki)
CIASTO:
3 szkl. mąki
5 żółtek
3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
piana z 5 białek
wszystko dokładnie wymieszać. Przelać do formy wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułka tartą lub wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec ok 35- 45 minut w temperaturze ok 180 stopni C. Patyczkiem sprawdzić czy nie jest mokre w środku.. choć znałam kogoś kto celowo "kopał" w blachę żeby był zakalec.
POLEWA:
10 łyżek odlanej masy
1 łyżka masła
1 1/2 łyżki kakao (znów uwaga Babci że wystarczy jedna a ja daje dwie)
2 łyżki cukru
wszytko na wolnym ogniu rozpuścić i mieszać aż zgęstnieje (powinna jakby odrywać si e od garnka w czasie mieszania).
Gorące ciasto polać polewą...
Poczekać aż wystygnie.
Wbrew pozorom ciasto robi się bardzo szybko...
Z tej porcji wychodzą dwie średnie kesówki
z powodzeniem robię z połowy składników małe ciasto w małej silikonowej "keksówce". Takie na jeden dzień...
Dla mnie urodziny to zawsze czarne ciasto (murzynek) i już.. kilka razy próbowałyśmy z Mamą zrobić krem z siadłego mleka z przepisu z "zeszytu" nigdy nam nie wyszedł.. nie wiem dlaczego...
Na urodziny mojego brata które wypadały we wrześniu Mama piekła oprócz czarnego ciasta placek ze śliwkami... i kiedyś brat zażyczył sobie na urodziny właśnie placka ze śliwkami bez śliwek...
Na placek ze śliwkami przyjdzie jeszcze czas... choć chyba mm jeszcze torebkę zamrożonych śliwek.. hm... może jutro?
Dziś o torcie czyli o czarnym cieście...
Czarne ciasto:
1 1/2 margaryny
2 1/4 szkl. cukru (ja daje dwie albo nawet mniej)
3/4 szkl. mleka
2 1/4 łyżki kakao (babcia zapaisała "lepiej mniej" a ja daje więcej a czasem dorzucam i tabliczkę gorzkiej czekolady )
cukier waniliowy (1 opakowanie)
Wszystko umieścić w garnku i rozpuścić na wolnym ogniu.
Od powstałej masy odlać 10 łyżek do małego garnuszka (będzie potrzebne do polewy).
Masę lekko wystudzić (ja zawsze się nie mogę doczekać i do gorącej masy dodaje resztę składników zaczynając od mąki)
CIASTO:
3 szkl. mąki
5 żółtek
3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
piana z 5 białek
wszystko dokładnie wymieszać. Przelać do formy wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułka tartą lub wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec ok 35- 45 minut w temperaturze ok 180 stopni C. Patyczkiem sprawdzić czy nie jest mokre w środku.. choć znałam kogoś kto celowo "kopał" w blachę żeby był zakalec.
POLEWA:
10 łyżek odlanej masy
1 łyżka masła
1 1/2 łyżki kakao (znów uwaga Babci że wystarczy jedna a ja daje dwie)
2 łyżki cukru
wszytko na wolnym ogniu rozpuścić i mieszać aż zgęstnieje (powinna jakby odrywać si e od garnka w czasie mieszania).
Gorące ciasto polać polewą...
Poczekać aż wystygnie.
Wbrew pozorom ciasto robi się bardzo szybko...
Z tej porcji wychodzą dwie średnie kesówki
z powodzeniem robię z połowy składników małe ciasto w małej silikonowej "keksówce". Takie na jeden dzień...
piątek, 15 marca 2013
smak nieznanay ale zagadką owiany czyli Torcik migdałowo-kawowy
Mama nie opowiadała o swoim Ojcu. Bardzo chciała go wymazać ze swej pamięci, a że o zmarłych przyjęto nie mówić źle więc chwilowo nie powiem nic....
Jednym z nielicznych wspomnień mojej Mamy związanych z Ojcem jest torcik migdałowo- kawowy.
Mama nie pamiętała jego smaku bo jej Ociec zjadał go sam.. ale pamiętała mgliście jak jej Mama go przygotowywała... Pamiętała mielone migdały, pamiętała że były to trzy bezowe blaty, jasne, chrupiące i że kawowy był krem...
Intrygował mnie ten torcik... Podpytywałam siostrę Babci czy może ona zna przepis... sądziłam że to może rodzinna receptura. Niestety. Nie znalazłam też przepisu na niego w Maminym zeszycie z przepisami.
Przed czasami profesora Googla (a były takie?) wertowałam w księgarniach książki kucharskie w nadziei że trafie na coś na kształt...
Potem co jakiś czas wertowałam sieć i ... w końcu po latach poszukiwań torcik objawił się w tym blogu, więc cytuję.
Migdałowa beza (3 blaty)
• 5 białek
• 150 g cukru
• 110 g migdałów zmielonych razem ze skórką
• 12 g (1 czubata łyżka) mąki ziemniaczanej
Krem kawowy
• 250 ml mleka
• 5 żółtek jaj
• 20g kawy rozpuszczalnej
• 50 g cukru
• 200 g miękkiego masła
Piekarnik rozgrzać do 170 stopni. Na papierze do pieczenia narysować 3 koła o średnicy 20 cm każde.
Białka ubić na sztywną pianę stopniowo wsypując cukier. Kiedy cały cukier będzie wsypany i rozpuści się w białkach, ubijać jeszcze 3-4 minuty. Stopniowo wsypywać migdały i mąkę, miksując mikserem na najniższych obrotach.
Ciasto rozsmarować równomiernie na wyrysowanych kołach.
Piec ok. 15 minut, następnie wyłączyć piekarnik i dosuszyć bezy przy uchylonych drzwiczkach. Beza odklejona od papieru powinna być od spodu sucha (jeżeli nie będzie, można ją ułożyć na kratce i wstawić do piekarnika na kilka minut).
Aby przygotować krem należy 150 ml mleka zagotować z kawą i cukrem. Pozostałe zmiksować z żółtkami. Wlewać do gotującego się mleka, cały czas mieszając. Zagotować na małym ogniu i gotować stale mieszając przez ok. 10 minut, aż masa zgęstnieje. Wystudzić. (Bez obawy jak się zważy to i tak potem z masłem się rozetrze)
Masło zmiksować na jasną, kremową masę. Nadal miksując dodawać po 2-3 łyżki kawowego kremu.
Spody przełożyć masą. I schłodzić 2-3 godziny żeby masa związała.
Torcik upiekłam Mamie na imieniny... robiłam go pierwszy raz. Na przyszłość będę musiała bardziej uważać żeby nie przypiekły a wyschły blaty... może ciut mniejsza temperatura...
Smakował wyśmienicie i prezentował się równie dostojnie... zanim jednak wpadłam na pomysł żeby go sfotografować został smętny okrawek...
I tak wspomnienie Mamy nabrało smaku.
Jednym z nielicznych wspomnień mojej Mamy związanych z Ojcem jest torcik migdałowo- kawowy.
Mama nie pamiętała jego smaku bo jej Ociec zjadał go sam.. ale pamiętała mgliście jak jej Mama go przygotowywała... Pamiętała mielone migdały, pamiętała że były to trzy bezowe blaty, jasne, chrupiące i że kawowy był krem...
Intrygował mnie ten torcik... Podpytywałam siostrę Babci czy może ona zna przepis... sądziłam że to może rodzinna receptura. Niestety. Nie znalazłam też przepisu na niego w Maminym zeszycie z przepisami.
Przed czasami profesora Googla (a były takie?) wertowałam w księgarniach książki kucharskie w nadziei że trafie na coś na kształt...
Potem co jakiś czas wertowałam sieć i ... w końcu po latach poszukiwań torcik objawił się w tym blogu, więc cytuję.
Torcik bezowy
migdałowo -kawowy
• 5 białek
• 150 g cukru
• 110 g migdałów zmielonych razem ze skórką
• 12 g (1 czubata łyżka) mąki ziemniaczanej
Krem kawowy
• 250 ml mleka
• 5 żółtek jaj
• 20g kawy rozpuszczalnej
• 50 g cukru
• 200 g miękkiego masła
Piekarnik rozgrzać do 170 stopni. Na papierze do pieczenia narysować 3 koła o średnicy 20 cm każde.
Białka ubić na sztywną pianę stopniowo wsypując cukier. Kiedy cały cukier będzie wsypany i rozpuści się w białkach, ubijać jeszcze 3-4 minuty. Stopniowo wsypywać migdały i mąkę, miksując mikserem na najniższych obrotach.
Ciasto rozsmarować równomiernie na wyrysowanych kołach.
Piec ok. 15 minut, następnie wyłączyć piekarnik i dosuszyć bezy przy uchylonych drzwiczkach. Beza odklejona od papieru powinna być od spodu sucha (jeżeli nie będzie, można ją ułożyć na kratce i wstawić do piekarnika na kilka minut).
Aby przygotować krem należy 150 ml mleka zagotować z kawą i cukrem. Pozostałe zmiksować z żółtkami. Wlewać do gotującego się mleka, cały czas mieszając. Zagotować na małym ogniu i gotować stale mieszając przez ok. 10 minut, aż masa zgęstnieje. Wystudzić. (Bez obawy jak się zważy to i tak potem z masłem się rozetrze)
Masło zmiksować na jasną, kremową masę. Nadal miksując dodawać po 2-3 łyżki kawowego kremu.
Spody przełożyć masą. I schłodzić 2-3 godziny żeby masa związała.
Torcik upiekłam Mamie na imieniny... robiłam go pierwszy raz. Na przyszłość będę musiała bardziej uważać żeby nie przypiekły a wyschły blaty... może ciut mniejsza temperatura...
Smakował wyśmienicie i prezentował się równie dostojnie... zanim jednak wpadłam na pomysł żeby go sfotografować został smętny okrawek...
I tak wspomnienie Mamy nabrało smaku.
niedziela, 10 marca 2013
pizza dla dzieci czyli o kreatywności w kuchni
Kuchnia w moim rodzinnym domu to drewniany stół pod oknem, dwie ławy-skrzynie. W jednej sa blachy do pieczenia w drugiej zapasy podręczne : mąka cukier, ryż, makaron.
Kiedyś pod drewnianym wielkim okapem była kuchnia węglowa a teraz jest zwykła kuchenka ale w obudowie z dawnej kuchni... na okapie wisi wilki miedziany rondel do smażenia powideł... pod okapem na półce stoją słoje z suszonymi grzybami.
Do gotowania zawsze się garnęłam... uczestniczyłam w przygotowaniach, pomagałam lepić pierogi... do dziś pamiętam swoje pierwsze ciasto (według własnego przepisu). Było paskudne ale sama je wymyśliłam i zrobiłam.
około 10 roku życia dostałam od kogoś w prezencie trzy książki z serii "Moja pierwsza książka" jedna z nich to była książka kucharska. Proste przepisy na kilka smakołyków. W tym przepis na mini pizze z śmiesznym ciastem z serem tartym w środku.
Często ja robiłam. Kiedyś postanowiłam zrobić je na obiad. Rodzice poszli się zdrzemnąć a ja zajęłam się gotowaniem...
szukam maki, nie ma zwykłej biegnę do schodów i wołam :
-Mamo nie ma mąki, może być krupczatka:
-Może- odpowiedziała mama,
Sięgam po proszek do pieczenia, nie ma.
- Mamo nie ma proszku do pieczenia!
-weź sody oczyszczonej- słyszę z góry,
sięgam po mleko - zsiadło się bo było po burzy,
- Mamo mleko się zsiadło!
-Daj takie,
I na domiar złego nie było w domu ani kawałka masła czy margaryny
- NIe mam margaryny!
-daj oleju- usłyszałam z góry...
I tak większość składników została zmodyfikowana.. pizza wyszła lepsza niż w oryginale a ja od tej chwili wiem że w kuchni przepis to tylko wskazówka, podpowiedź, a większość składników daj się ominąć lub zastąpić.
Może nie jestem mistrzem patelni, może gotuje średnio ale nie boję się odkrywać i eksperymentować... i nigdy jeszcze nie ugotowałam czegoś nie zjadliwego... no może poza pieruńskim barszczem który [rzez roztargnienie trzy razy doprawiłam pieprzem :-)
ŁATWA PIZZA
-15 dkg mąki +1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
-4 dkg masła
-3-4 łyżki mleka
-5 dkg tartego sera
-szczypta soli.
SOS:
3-4 pomidory bez skórki
-mała cebula
-łyżka koncentratu pomidorowego
-sól i pieprz
Przygotować sos z drobno posiekanej cebuli i pozostałych składników (wszystko razem dusić około 15 minut).
Do mąki dodać drobno posiekane masło i sól , rozcierać masło z mąka do uzyskania konsystencji okruchów chleba. Dodać ser, mleko. Wyrobić na gładką masę. Ciasto jest dość elastyczne, gładkie.
Rozwałkować na dwa placki , posmarować sosem pomidorowym a na to układać składniki według uznania. Piec ok 15-20 minut w około 180 stopniach az brzeg zrobią się złote.
Kiedyś pod drewnianym wielkim okapem była kuchnia węglowa a teraz jest zwykła kuchenka ale w obudowie z dawnej kuchni... na okapie wisi wilki miedziany rondel do smażenia powideł... pod okapem na półce stoją słoje z suszonymi grzybami.
Do gotowania zawsze się garnęłam... uczestniczyłam w przygotowaniach, pomagałam lepić pierogi... do dziś pamiętam swoje pierwsze ciasto (według własnego przepisu). Było paskudne ale sama je wymyśliłam i zrobiłam.
około 10 roku życia dostałam od kogoś w prezencie trzy książki z serii "Moja pierwsza książka" jedna z nich to była książka kucharska. Proste przepisy na kilka smakołyków. W tym przepis na mini pizze z śmiesznym ciastem z serem tartym w środku.
Często ja robiłam. Kiedyś postanowiłam zrobić je na obiad. Rodzice poszli się zdrzemnąć a ja zajęłam się gotowaniem...
szukam maki, nie ma zwykłej biegnę do schodów i wołam :
-Mamo nie ma mąki, może być krupczatka:
-Może- odpowiedziała mama,
Sięgam po proszek do pieczenia, nie ma.
- Mamo nie ma proszku do pieczenia!
-weź sody oczyszczonej- słyszę z góry,
sięgam po mleko - zsiadło się bo było po burzy,
- Mamo mleko się zsiadło!
-Daj takie,
I na domiar złego nie było w domu ani kawałka masła czy margaryny
- NIe mam margaryny!
-daj oleju- usłyszałam z góry...
I tak większość składników została zmodyfikowana.. pizza wyszła lepsza niż w oryginale a ja od tej chwili wiem że w kuchni przepis to tylko wskazówka, podpowiedź, a większość składników daj się ominąć lub zastąpić.
Może nie jestem mistrzem patelni, może gotuje średnio ale nie boję się odkrywać i eksperymentować... i nigdy jeszcze nie ugotowałam czegoś nie zjadliwego... no może poza pieruńskim barszczem który [rzez roztargnienie trzy razy doprawiłam pieprzem :-)
ŁATWA PIZZA
-15 dkg mąki +1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
-4 dkg masła
-3-4 łyżki mleka
-5 dkg tartego sera
-szczypta soli.
SOS:
3-4 pomidory bez skórki
-mała cebula
-łyżka koncentratu pomidorowego
-sól i pieprz
Przygotować sos z drobno posiekanej cebuli i pozostałych składników (wszystko razem dusić około 15 minut).
Do mąki dodać drobno posiekane masło i sól , rozcierać masło z mąka do uzyskania konsystencji okruchów chleba. Dodać ser, mleko. Wyrobić na gładką masę. Ciasto jest dość elastyczne, gładkie.
Rozwałkować na dwa placki , posmarować sosem pomidorowym a na to układać składniki według uznania. Piec ok 15-20 minut w około 180 stopniach az brzeg zrobią się złote.
czwartek, 28 lutego 2013
Mazurki są... okrągłe
Wiem , wiem mazurki tradycyjnie są prostokątne. Jednak w moim rodzinnym domu z prozaicznego powodu braku blachy prostokątnej robiłyśmy z Mama i Babcią mazurki okrągłe. I dla mnie właśnie okrągły ma być i już...
Mazurek pomarańczowy to jeden z tych "nowych" przepisów który wpisał się w tradycję domu. W oryginalnym przepisie z książki kucharskiej "Dobra kuchnia" jest o wiele więcej cukru dodanego do masy ale ja zdecydowałam dodać mniej dzięki czemu jest on przyjemnie gorzkawy w posmaku i zwłaszcza po kajmakowym miło odsładza.
MAZUREK POMARAŃCZOWY
Przepis starcza na małą tortownicę (bo ja robię okrągłe !!!), czyli 1/2 porcji ciasta z przepisu na mazurek Funi. Ja w zwyczaju mam przygotowywać dużą porcję ciasta która starcza na 4 małe spody i jeden duży.
MASA:
2-3 pomarańcze
1-2 cytryny
40 dkg cukru (ja daje ok połowy tej ilości)
Cytrusy sparzyć, porządnie wyszorować. Zetrzeć na tarce w całości ze skórką. Wybrać pestki. Dodać cukier. Gotować powolutku na małym ogniu. Często mieszać bo masa lubi przywierać do garnka. Masa powinna zgęstnieć i stać się lekko przezroczysta. Należy zrobić próbę czy masa po wystudzeniu zastyga. Kropla na talerzyku powinna stężeć. Lekko przestudzona masę rozsmarować na upieczonym spodzie.
Przybrać według uznania... ja robię kwiatki z połówek obranych migdałów.
Mazurek pomarańczowy to jeden z tych "nowych" przepisów który wpisał się w tradycję domu. W oryginalnym przepisie z książki kucharskiej "Dobra kuchnia" jest o wiele więcej cukru dodanego do masy ale ja zdecydowałam dodać mniej dzięki czemu jest on przyjemnie gorzkawy w posmaku i zwłaszcza po kajmakowym miło odsładza.
MAZUREK POMARAŃCZOWY
Przepis starcza na małą tortownicę (bo ja robię okrągłe !!!), czyli 1/2 porcji ciasta z przepisu na mazurek Funi. Ja w zwyczaju mam przygotowywać dużą porcję ciasta która starcza na 4 małe spody i jeden duży.
MASA:
2-3 pomarańcze
1-2 cytryny
40 dkg cukru (ja daje ok połowy tej ilości)
Cytrusy sparzyć, porządnie wyszorować. Zetrzeć na tarce w całości ze skórką. Wybrać pestki. Dodać cukier. Gotować powolutku na małym ogniu. Często mieszać bo masa lubi przywierać do garnka. Masa powinna zgęstnieć i stać się lekko przezroczysta. Należy zrobić próbę czy masa po wystudzeniu zastyga. Kropla na talerzyku powinna stężeć. Lekko przestudzona masę rozsmarować na upieczonym spodzie.
Przybrać według uznania... ja robię kwiatki z połówek obranych migdałów.
środa, 27 lutego 2013
Mazurek orzechowy Funi
Powoli zbliżają się Święta Wielkanocne. Zastanawiamy się co przygotować. Ja co roku staram się znaleźć coś nowego co weszłoby w coroczne menu. Jakiś drobiazg czy dodatek. Jedne się przyjmują- jak mazurek pomarańczowy, inne nie i w kolejnym roku zastępowane są czymś nowym.
Jednak są potrawy sztandarowe. Bez nich nie ma Świąt. Taki jest mazurek orzechowy Funi...
o Funi więcej na blogu drzewo z historią w tle...
Mój mąż jeszcze jako nie mąż przyjaźnił się z moim kuzynem (mniej więcej tyle latu się kolegują ile ja żyję). Był w domu mojego wujostwa częstym gościem, nazywany "trzecim synem". Moja ciocia gotuje fantastycznienie. Robiła zawsze pyszny mazurek orzechowy z masą nugatową na andrutach.. pyszny ale jak mój obecny już mąż zaczął pojawiać się u mnie na Święta posmakował mazurka Funi i niestety w swej młodzieńczej szczerości przyznał że jest lepszy od ciotkowego i ... dostał zakaz na otrzymywanie u Ciotki mazurka orzechowego do czasu aż "odszczeka" tę ujmę na honorze... cóż rzadko bywamy w rodzinnych stronach ale zakaz trwa nadal.
Mazurek orzechowy Funi
SPÓD:
Kruche ciasto. Porcja na dużą tortownicę.
15dkg mąki (może być krupczatka)
12,5 dkg margaryny lub masła
5 dkg cukru (pudru ale niekoniecznie)
1 żółtko
szczypta soli
MASA:
1/2 kg orzechów łuskanych (najlepiej włoskich)
1/2 kg cukru (najlepiej grubego- rafinada)
2 łyżki kakao (czubate, ja polecam "z wiatrakiem")
10 białek ubitych na sztywną pianę.
Składniki na ciasto posiekać nożem, szybko zagnieść. Kulę ciasta schować na ok 30 minut do lodówki.
Ciasto rozwałkować, wyłożyć nim tortownicę robiąc wysokie brzegi . Nakłuć widelcem.
Piec w około 180 C aż się lekko zaróżowi. Ciasto wyjąć. Nie wyjmować z tortownicy.
Orzechy zmielić, wymieszać z cukrem i kakao. Dodać białka i delikatnie wymieszać. Masę wyłożyć na podpieczony spód z kruchego ciasta i zapiekać w ok 150-180 C przez około 20 minut. Na wierzchu powstanie twarda, skorupka. Gotowe ciasto wyjąć. Ostudzić. Ostrożnie przełożyć na talerz (paterę).
Mazurek jest gotowy....
Po świętach wrzucę może zdjęcie.
Jednak są potrawy sztandarowe. Bez nich nie ma Świąt. Taki jest mazurek orzechowy Funi...
o Funi więcej na blogu drzewo z historią w tle...
Mój mąż jeszcze jako nie mąż przyjaźnił się z moim kuzynem (mniej więcej tyle latu się kolegują ile ja żyję). Był w domu mojego wujostwa częstym gościem, nazywany "trzecim synem". Moja ciocia gotuje fantastycznienie. Robiła zawsze pyszny mazurek orzechowy z masą nugatową na andrutach.. pyszny ale jak mój obecny już mąż zaczął pojawiać się u mnie na Święta posmakował mazurka Funi i niestety w swej młodzieńczej szczerości przyznał że jest lepszy od ciotkowego i ... dostał zakaz na otrzymywanie u Ciotki mazurka orzechowego do czasu aż "odszczeka" tę ujmę na honorze... cóż rzadko bywamy w rodzinnych stronach ale zakaz trwa nadal.
Mazurek orzechowy Funi
SPÓD:
Kruche ciasto. Porcja na dużą tortownicę.
15dkg mąki (może być krupczatka)
12,5 dkg margaryny lub masła
5 dkg cukru (pudru ale niekoniecznie)
1 żółtko
szczypta soli
MASA:
1/2 kg orzechów łuskanych (najlepiej włoskich)
1/2 kg cukru (najlepiej grubego- rafinada)
2 łyżki kakao (czubate, ja polecam "z wiatrakiem")
10 białek ubitych na sztywną pianę.
Składniki na ciasto posiekać nożem, szybko zagnieść. Kulę ciasta schować na ok 30 minut do lodówki.
Ciasto rozwałkować, wyłożyć nim tortownicę robiąc wysokie brzegi . Nakłuć widelcem.
Piec w około 180 C aż się lekko zaróżowi. Ciasto wyjąć. Nie wyjmować z tortownicy.
Orzechy zmielić, wymieszać z cukrem i kakao. Dodać białka i delikatnie wymieszać. Masę wyłożyć na podpieczony spód z kruchego ciasta i zapiekać w ok 150-180 C przez około 20 minut. Na wierzchu powstanie twarda, skorupka. Gotowe ciasto wyjąć. Ostudzić. Ostrożnie przełożyć na talerz (paterę).
Mazurek jest gotowy....
Po świętach wrzucę może zdjęcie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)